wtorek, 29 listopada 2011
Danse macabre
Dlaczego dzieci przez większość swojego dzieciństwa próbują się zabić, pozostaje wielką zagadką wszechświata.
Ot taki niewielki cukierek. Słodki, kuszący i śmiertelnie niebezpieczny. Bo przytyka drogi oddechowe i Kosmitek staje w półskłonie z szeroko otwartymi ustami na bezdechu, dopóki Mama Kosmitka nie obróci go do góry nogami i nie palnie między łopatki.
Albo takie przedszkole. Miejsce przyjazne dzieciom, kolorowe, interesujące, z miłymi, uśmiechniętymi paniami. A zarazem śmiertelnie niebezpieczne...
Zadzwonił telefon. Mama Kosmitka odebrała, dziwiąc się, że na wyświetlaczu widnieje "przedszkole". "Może Kosmitek dostał gorączki?" - pomyślała - "W końcu mamy sezon grypowy..."
- Halo?
- Dzień dobry, pani Mamo Kosmitka. Dzwonię, bo Kosmitek spadł z przedszkolnej zabawki...
- O JEZU!!!
- Nie, nie, nie!!! Nie SPADŁ!!! Schodził!! Schodził z zabawki na placu zabaw i spad... Nie, nie, nie! Nie spadł! ZEŚLIZGNĄŁ się!
- I CO???
- Nic mu się nie stało! Nie płacze, jest spokojny, obserwujemy go...
- Nie było krwotoku???
Kosmitek na lekach przeciwzakrzepowych - wyobraźnia Mamy Kosmitka usłużnie podsunęła jej natychmiast wizję Kosmitka zalanego krwią , której nie daje się zatamować...
- Nie, nie było! Tylko stłuczenie.
Ufff! Mamie Kosmitka adrenalina nieco opadła, serce zwolniło. Takie dobre przedszkole! Kosmitek zsunął się z huśtawki, a tu już dzwonią, że nic się nie stało...
- Dzwonię, żeby Państwa uprzedzić, bo Kosmitek wygląda... nieszczególnie.
-???
- No, ma guza na czole...
"Guza przeżyjemy" - pomyślała Mama Kosmitka.
- ... i taki trochę siny nos...
Odebrany z przedszkola Kosmitek wyglądał jak bokser po 10 rundach. Nos fioletowy i spuchnięty, górna warga nabrzmiała, guz na środku czoła, krew zaschnięta na ranie pod nosem. I taki jakiś wyciszony i przestraszony był... A kiedy już odegrał rolę biednego, zmaltretowanego dziecka i dał się pocieszyć, podbiegł w podskokach do rurowego samochodu na podwórku przedszkolnym i skrupulatnie wskazał wszystkie miejsca, o które uderzył spadając (nie, nie, nie! Nie "spadając"! Ześlizgując się!). I zażądał czekoladki na pocieszenie. Czekoladka okazała się lekiem na całe zło i była na tyle uprzejma, że nie zadławiła ani nie struła Kosmitka.
niedziela, 27 listopada 2011
Dobry gospodarz
Samo centrum miasta, skrzyżowanie Al. Jerozolimskich z Marszałkowską, godzina 16.30, ciemno już, świecą się latarnie, neony, reklamy, podświetlony śliwkowo Pałac Kultury...
Kosmitek z lekka zdegustowany: Mamo, dlaczego tu się pali tyle świateł? Wystarczyłaby połowa, żeby było jasno!
I tu kierujemy się z wnioskiem o ograniczenie zużycia energii elektrycznej na oświetlenie ulic Miasta St. Warszawy. Podpisano: Kosmitek, lat 4.
sobota, 26 listopada 2011
Śpiewać każdy może...
Należy bardzo uważać, co ogląda się w telewizji. Mama Kosmitka nie przepada za 10 muzą, ale zdarza jej się obejrzeć jakiś odcinek znanego programu rozrywkowego. Kosmitek, siłą rzeczy, też ogląda.
Dziś wieczorem - po finale jednego z programów - Kosmitek zamyślił się głęboko i stwierdził:
- Mamo, jak będę duży, wezmę udział w programie "Mitjuzik". - W jakim programie? - nie zrozumiała Mama Kosmitka. - "Mitjuzik". No wiesz, tam gdzie się śpiewa i zapalają się zielone "tak".
Tu Mama i Tata Kosmitka wymienili porozumiewawcze spojrzenia, bo co prawda emisję głosu Kosmitek posiada (w krzykach Kosmitka uczestniczą sąsiedzi trzy piętra niżej i dwa wyżej), ale braku słuchu i wyczucia rytmu niestety nie sposób nie zauważyć.
- A co będziesz śpiewał? - zainteresował się Tata Kosmitka. - La la la, ti ti ti, da da da... - zanucił Kosmitek utwór własny.
I tu go popieramy. Jak wypowiedział się jeden z członków znanego polskiego zespołu: smutny to obrazek, gdy gwiazda programu na własnym koncercie musi śpiewać cudze piosenki, bo własnych nie ma. Kosmitek swoją już ma.
środa, 02 listopada 2011
Pamiętam

Dla Dominika (2009)...
...dla Bartusia (2009)...
...dla Igorka (2010)...
...dla Kacperka (2010)...
...dla Michała (2011)...
...dla wszystkich serduszkowych dzieciaków, które odeszły...
czwartek, 20 października 2011
Czas...
W biblioteczce Kosmitka znajduje się książeczka Sutiejewa "Bajeczki z obrazkami". Pewnie zaszłość z poprzedniego systemu, ale sympatyczna i ciekawie ilustrowana publikacja.
Wczoraj Kosmitek wysłuchał cowieczornej porcji czytania i w pewnym momencie zainteresował się, skąd ma tę książeczkę. Mama Kosmitka wytłumaczyła, że ma ją od dawna i czytała ją, kiedy była mała. Na to Kosmitek zareagował z wyraźnym podziwem:
"Łaaał!!! To ona ma już sto lat!"
Mama Kosmitka pozdrawia wszystkich seniorów.
wtorek, 18 października 2011
Zupa
Tak mi się przypomniało:
Podczas ostatniej wizyty w szpitalu zaserwowano śniadanie. Kosmitek podbiegł radośnie do stołu, pochylił się nad szpitalną śniadaniową zupę mleczną i rozpłakał się w głos. Zalewając się łzami łkał: "Ja nieee lubięee zuuupy, która się ruuusza".
???????????????
Mama Kosmitka zdębiała i zajrzała Kosmitkowi do miski.
W zupie nie pływało nic, co wcześniej żyło. Była to najzwyczajniejszy ryż na mleku, który, kiedy się zamieszało go łyżką, pływał we wszystkich kierunkach. No, ruszał się, no.
poniedziałek, 17 października 2011
Jabłuszko
Mama Kosmitka (przypomnijmy: świetnie zorganizowana mama przedszkolaka) w pewien zwyczajny poranek rozejrzała sie po kuchni i z żalem stwierdziła, że nie ma czego wziąć ze sobą do pracy na II śniadanie.
Kosmitek się przejął, powiódł wzrokiem po pustej kuchni i zaproponował: "Weź jabłusko, mamusiu! Powinno Ci wystarczyć..."
Strona internetowa
Popołudniowy powrót do domu z przedszkola. K: Mamo, dużo miałaś dziś ludzi w pracy? MK: Cztery osoby, ale dziś nie miałam dyżuru, tylko pracowałam nad projektem nowej strony internetowej. K: Jak będę dorosły, to też zrobię stronę internetową: Gormiti, Władcy sił natury. Bez gormitów wulkanu. MK: Super! Ale wiesz, nie musisz czekać, aż będziesz dorosły. Strony się bardzo łatwo robi, możesz ją zrobić, jak będziesz chodził do szkoły. K: Nie, poczekam, aż będę dorosły... jak będę studentował (studentował!), to zrobię stronę internetową.
Plan na przyszłość mamy więc ustalony.
A propos Gormiti. Piosenki o kasztankach to Kosmitek nie jest w stanie powtórzyć, ale nazwy gormitów typu Brags Smutny Kosiarz czy Moczarnik Okrutny zapamiętuje momentalnie i nie myli się ani razu.
niedziela, 16 października 2011
Co się dzieje w przedszkolu
Kosmitek nie opowiada o tym, co się dzieje w przedszkolu. O tym, że były robione stylizowane jesienne zdjęcia przez zawodowego fotografa Mama Kosmitka dowiedziała się, gdy musiała za nie zapłacić. O tym, że logopeda oglądał Kosmitka - w momecie, gdy wręczono jej karteczkę z zaproszeniem na indywidualne spotkanie w sprawie Kosmitka...
Ostatnio, niejako przypadkiem, Kosmitkowi wyrwało się, że do przedszkola przyszli studenci i się z nimi bawili. Po jakimś czasie Kosmitek wydusił z siebie informację, że byli to studenci, którzy zostaną lekarzami. Co studenci medycyny robili w przedszkolu - Mama Kosmitka nie ma pojęcia.
Innym razem Kosmitek idzie zamyślony i nagle stwierdza: "W pseckolu była jedna niespodzianka, o której nie mogę Ci powiedzieć". Tu Mamie Kosmitka zapaliła się czerwona lampka - jak to dziecko ma o czymś nie mówić w domu!!!! Po kilku minutach namawiania Kosmitek wyszeptał: "Bo u nas był dziś policjant w pseckolu". Mama Kosmitka zarządziła alarm czerwony! "Ale pytał o coś? Coś się stało?" - podsunęła pytania pomocnicze. "Nie! Psyjechały dwa wozy policyjne i mogliśmy je zwiedzić. Pani powiedziała, że to taka niespodzianka. A jak to możliwe, że psyjechały dwa samochody, a był tylko jeden policjant?" Umysł Kosmitka zaprzątnął problem logiczny.
Długo Mama Kosmitka tłumaczyła, że chciałaby, żeby Kosmitek opowiadał o przedszkolu, że to dla niej ważne i że z takich fajnych rzeczy (policjant) chciałaby się cieszyć razem z nim. Ale czy to dotarło?
piątek, 14 października 2011
Dzień Nauczyciela
Mama Kosmitka, jako świetnie zorganizowana matka przedszkolaka, zorientowała się wczoraj o 17.50, że nazajutrz jest Dzień Nauczyciela. Nerwowo dorwała się do komputera, zrzucając brutalnie Tatę Kosmitka z fotela i wysłała rozpaczliwą wiadomość do innych rodziców, czy były jakieś ustalenia wspólne co do kwiatków / prezentów / czekoladek dla przedszkolnych pań nauczycielek. Nie wiedzieć czemu, odpowiedź nie nadeszła. Mama Kosmitka uznała więc, że musi zadziałać sama i że czekoladki to świetny pomysł, zwłaszcza, że można je kupić o 7:30 w sklepie pod blokiem. Nie wzięła niestety pod uwagę ewentualnego udziału w procesie decyzyjnym Kosmitka.
"Nie chcę cekoladek dla pań" - orzekło dzięcię - "Chcę dać kwiatka!"
Mamę Kosmitka przystopowało na moment w porannym pędzie, ale uznała, że przy dobrych wiatrach kwiaciarnia będzie zamknięta o 7:50, co Kosmitka przekona do planu A i pognała dalej. Kwiaciarnia była otwarta. Mama Kosmitka (nadal w pędzie) zaproponowała 3 różyczki i wyjęła portfel.
"Nie rozycki" - zaprotestowało dziecko. "Te!" - powiedziało zdecydowanie wskazując gerbery.
Mama Kosmitka o 7:50 nie była w stanie podjąć dyskusji i Kosmitek wkroczył do sali dzierżąc w dłoniach trzy gigantyczne gerbery w przybraniu mając minę Cezara wkraczającego do Rzymu w 46 r. po zwycięstwach w Galii, Egipcie, Azji i Afryce (choć Mama Kosmitka ma wrażenie, że Pompejusz stawiał nieco większy opór, niż ona...).
Kosmitek podszedł do Pani i wyszeptał: "Wsyskiego najlepsego", natomiast na pytanie pani: "Z jakiej to okazji?" jakby się zaciął. Z pomocą przyszedł kolega, który nonszalancko, jakby od niechcenia podszedł, wsadził głowę między Panią a Kosmitka, rzucił "Dzień Naucyciela" i równie nonszalancko i od niechcenia się oddalił.
Drodzy Nauczyciele! Zdrowia, szczęścia i cierpliwości do naszych dzieci!
|
|
|
<
|
Luty 2012 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
|
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
|
6
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
|
13
|
14
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
|
20
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
|
27
|
28
|
29
|
|
|
|
|
Zakładki:
Ideał niedościgniony
Podczytywane
Serce dziecka
Serduszkowe dzieciaki
W sieci
|